Jak uratować kończynę przy mięsaku goleni? – case study
Case study Eksperci Leczenie ran Newsy Obok slidera Pielęgnacja

Jak uratować kończynę przy mięsaku goleni? – case study

Rocznie notuje się w Polsce około 800–1000 nowych zachorowań na mięsaki tkanek miękkich, które nie tylko wiążą się z dużym ryzykiem powstania przerzutów, a mogą również spowodować konieczność amputacji kończyny. Doświadczona pielęgniarka specjalizująca się w leczeniu ran, mgr Elżbieta Szkiler opisuje przypadek pacjenta z mięsakiem goleni, którego przed utratą nogi uratowały odpowiednia pielęgnacja i zastosowanie specjalistycznych preparatów leczniczych.

Mięsaki tkanek miękkich mogą prowadzić do amputacji kończyny

Mięsaki to wywodzące się z tkanki mezodermalnej nowotwory złośliwe charakteryzujące się dużą różnorodnością, a co za tym idzie – dużymi problemami w leczeniu. Szacuje się, że najczęściej umiejscowione są w obrębie kończyn (50% przypadków), tułowia (30%), głowy i szyi (10%) oraz w przestrzeni zaotrzewnowej (10%). Jak podaje portal Onkologia.org, średnia zachorowalność na mięsaki tkanek miękkich wynosi 1–3 osób na 100 tysięcy ludności na rok, w Polsce natomiast nowych zachorowań odnotowuje się około 800–1000. Mięsaki tkanek miękkich mogą wystąpić u pacjentów w każdym wieku, częściej w przypadku osób starszych, ze szczytem zapadalności około 50. roku życia. Stanowią 10% nowotworów złośliwych u dzieci, jednak tylko 1% u dorosłych.

Ze względu na to, że pacjenci późno zgłaszają się do leczenia po zaobserwowaniu guza, a także na trudne technicznie zabiegi, wysoki stopień złośliwości w większości przypadków oraz dużą tendencję do powstawania wznów miejscowych wyniki leczenia tych nowotworów wciąż nie zawsze są zadowalające. Doświadczona pielęgniarka wyspecjalizowana w opiece nad raną, mgr Elżbieta Szkiler podjęła się terapii jednego z ich typów – mięsaka goleni, który pojawił się u około 60-letniego mężczyzny. Dzięki wdrożonemu przez nią leczeniu stan rany znacząco się poprawił, ratując pacjenta przed zaplanowaną amputacją kończyny. Jak sama komentuje w rozmowie z ForumLeczeniaRan.pl:

Przypadek tego pacjenta jest absolutnie spektakularny właśnie przez tego mięsaka. Może okazać się, że nigdy nie uda się zagoić go do końca, ponieważ to niestety często zdarza się w przypadku ran nowotworowych. Ale pacjent ma kończynę – mówi mgr Elżbieta Szkiler.

„Do pewnego momentu nie mogliśmy uzyskać żadnych efektów”

Zanim trafił do gabinetu mgr Elżbiety Szkiler, chory trzykrotnie przeszedł usunięcie zmiany nowotworowej goleni lewej umiejscowionej po wewnętrznej stronie w okolicy stawu kolanowego. Rana była duża i głęboka, z odwarstwioną tkanką skórną i dużą ilością martwicy rozpływnej oraz odsłoniętą kością piszczelową. Leczono ją od trzech lat, po czym kończyna została zakwalifikowana do amputacji.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

– W przebiegu mięsaka goleni tworzą się niewielkie, podskórne guzy w tkankach mięśniowych – opisuje pielęgniarka z wieloletnim doświadczeniem. Zazwyczaj mają one wielkość śliwki bądź małej moreli. Tak duża rana u pacjenta powstała po trzech interwencjach chirurgicznych, po których lekarze zaproponowali pacjentowi amputację kończyny, twierdząc, że ponieważ zmiany chorobowe wciąż odrastają, nie ma już sensu ich usuwać. Zanim decyzja została podjęta, jeden z chirurgów skierował pacjenta do mnie z pytaniem, czy istnieje jakiś sposób na miejscowe leczenie tej rany, bo chirurgicznie nie da się zrobić nic więcej. Kiedy przyjęłam pacjenta, pod jego skórą znajdowały się metalowe szwy, a w ranie obecna była duża martwica. Poprosiłam więc chirurga, aby pousuwał szwy, po czym włożyłam rękę pod skórę i objęłam mięsień – wszystko tam było martwe.

Pacjent zdecydował się podjąć leczenie pod kierunkiem mgr Elżbiety Szkiler, które jednak przez dłuższy czas nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Jak sama wyjaśnia, po dwóch miesiącach prawie zupełnie bezskutecznego oczyszczania różnymi preparatami i opatrunkami, pielęgniarka otrzymała jednoczasowo całkiem nowe wówczas na rynku preparaty – SutriSept w płynie i w żelu, a także – z niewielkim opóźnieniem czasowym – maść Sutriheal Forte 5%.

– Przez następne dwa miesiące stosowałam bardzo wiele opatrunków i preparatów, ale nic nie działało, leczenie było niemal zupełnie nieefektywne – mówi w rozmowie z ForumLeczeniaRan.pl. Do pewnego momentu nie mogliśmy uzyskać żadnych efektów. Moim pierwszym działaniem było oczyszczenie rany i przez jakiś czas gojenie szło całkiem nieźle, jednak potem zatrzymało się. Kiedy więc firma Verco wprowadziła na rynek preparat SutriHeal Forte 5% i dostałam go do przetestowania, postanowiłam spróbować czegoś nowego. I wtedy rana zaczęła się goić i dość szybko zamykać.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Po zastosowaniu preparatu SutriSept płyn do przemywania i pielęgnacji oraz SutriSept hydrożel na martwicę, rana oczyściła się, co zapoczątkowało gojenie. Kość piszczelowa zaczęła pokrywać się ziarniną, skóra przywarła do tkanek głębokich, zamykając kieszenie i szybko zmniejszając powierzchnię rany.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Zastosowanie odpowiednich preparatów uratowało kończynę

W miarę upływu czasu efekty leczenia były zadowalające – rana zamykała się i malała, widoczne były oznaki prawidłowego gojenia. Na pewnym etapie jednak pacjent wyjechał na urlop za granicę, a ranę zabezpieczał przez miesiąc wyłącznie suchą gazą. Po powrocie okazało się, że odsłonięta kość piszczelowa jest uszkodzona, przesuszona, czarna i szorstka, a ziarnina blada i pokryta włóknikiem.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

– Pacjent na miesiąc wyjechał do dzieci do Stanów Zjednoczonych, nie wziął opatrunków, zakładał tam tylko suche gaziki, żeby to osłonić, przez co wrócił z uszkodzoną okostną – tłumaczy mgr Elżbieta Szkiler. Po prostu przesuszył sobie kość – było to nieduże, o średnicy 50-groszówki, jednak zrobiło się czarne, a na takiej uszkodzonej kości tkanka nie będzie rosła. Lekarze powiedzieli, że to się nie zamknie i kość zostanie na wierzchu do końca życia, więc jedynym rozwiązaniem jest usunięcie. Na co pacjent powiedział: „Nic mi nie usuniecie”.

Aby zapobiec amputacji, mgr Elżbieta Szkiler zastosowała SutriHeal Forte 5%, powoli uzyskując wybielenie widocznego fragmentu kości i pokrywanie się kości ziarniną oraz oczyszczenie powierzchni rany z włóknika.

– Położyliśmy SutriHeal, leczenie trwało 14 dni i już po kilku opatrunkach ta kość zaczęła pokrywać się ziarniną – podkreśla pielęgniarka.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

„Przypadek ten jest wyjątkowo spektakularny”

– Tego mięsaka goleni leczymy od dwóch lat – mówi mgr Elżbieta Szkiler w rozmowie z ForumLeczeniaRan.pl. Proces trwa, ponieważ pacjent od pół roku przechodzi chemioterapię, a ta uniemożliwia gojenie. Wcześniej rana była prawie zamknięta, bardzo niewielka, jednak okazało się, że mięsak sieje w innych częściach ciała – na plecach, na głowie, na rękach, na klatce piersiowej, dlatego podjęto decyzję o rozpoczęciu chemioterapii. Do dziś miał ich 38.

Jak informuje pielęgniarka, zgodnie z oczekiwaniem rana uległa powiększeniu, a ziarnina zaczęła zanikać. Jednak stale stosowane preparaty SutriSept i SutriHeal zatrzymały degradację tkanek i utrzymują stan rany na zadowalającym poziomie czystości i gojenia.

– Rana jest stabilna, choć nieco powiększyła się po chemioterapii – zaznacza pielęgniarka. Między pobytami w szpitalu pacjent ten przychodzi do mojego gabinetu. Cały czas używamy preparatów SutriSept i SutriHeal, ponieważ dopiero po ich zastosowaniu rana zaczęła się goić i udało się zregenerować kość piszczelową. Teraz wykorzystujemy je w zależności od codziennych planów pacjenta. Jeżeli ma możliwość częstszego, spokojnego i bezpiecznego zmieniania opatrunków, kładziemy SutriHeal Forte 5%. Jeżeli natomiast pacjent planuje wyjazd, odwiedziny gości bądź spotkanie świąteczne i wie, że nie będzie zaopatrywał rany tak często, wówczas stosujemy SutriSept hydrożel, który działa nawet do 7 dni. Jest to więc kwestia planów i możliwości pacjenta.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Fot. prywatne archiwum mgr Elżbiety Szkiler.

Jak dodaje, wyjątkowość tego przypadku polega na dużej skuteczności zastosowanej terapii – pomimo przewidywań lekarzy i wskazania do amputacji.

– Większa część rany zamknęła się, różnicę można zaobserwować pomiędzy pierwszym a ostatnim zdjęciem. Niemal pokryła się ona ziarniną i zregenerowała, dlatego przypadek ten jest wyjątkowo spektakularny – podsumowuje mgr Elżbieta Szkiler.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Verco S.A.

Przeczytaj również: Pielęgnacja skóry u pacjentów z ranami pooperacyjnymi – najważniejsze zasady

 

Źródła:

[1] Rutkowski P, Nowecki ZI. Mięsaki tkanek miękkich u dorosłych: monografia. Medical Tribune Polska, Warszawa, 2009.

[2] http://onkologia.org.pl/nowotwory-tkanki-lacznej-tkanek-miekkich/.

[3] http://www.onkonet.pl/dp_miesakitm.html.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *