Przeszczep keratynocytów u 9-letniego Alana zakończony sukcesem
Leczenie ran Newsy Obok slidera Pielęgnacja Rodzaje ran

Przeszczep keratynocytów u 9-letniego Alana zakończony sukcesem

Ten tekst przeczytasz w 2 min.

Poparzony łatwopalną substancją 9-letni Alan, po trzech miesiącach walki o życie i zdrowie, w piątek opuścił szpital „Zdroje” w Szczecinie. U młodego pacjenta podczas leczenia zastosowano m.in. przeszczep keratynocytów.

– Alan przybył do nas 8 kwietnia po głębokim oparzeniu płomieniem, głębokim, drugiego i przede wszystkim trzeciego stopnia, obejmującym prawie 70 proc. jego ciała. To była przede wszystkim twarz, szyja, prawie cały tułów, wszystkie kończyny, w tym takie miejsca krytyczne, jak np. ręce – powiedział w czwartek podczas spotkania z dziennikarzami specjalista chirurgii dziecięcej, lek. Adrian Litewka ze szpitala „Zdroje” w Szczecinie.

Co to jest choroba oparzeniowa?

Jak dodał dr Litewka, u tak ciężko poparzonego pacjenta należy mówić nie tylko o uszkodzeniu skóry, ale też o tzw. chorobie oparzeniowej.

– Tkanka, która zostaje zniszczona z powodu bodźca termicznego, staje się przyczyną szeregu zaburzeń – powiedział lekarz poparzonego chłopca. Leczyliśmy nie tylko rany, ale cały organizm chłopca. Chodziło przede wszystkim o ratowanie życia.

Hodowla własnych komórek naskórka

Dr Litewska zaznaczył, że u Alana było niewiele powierzchni zdrowej skóry, którą można było wykorzystać do przeszczepu. Dlatego jak dodał, zdecydowano o wdrożeniu procedury hodowli jego własnych komórek naskórka. Początkowo, lekarze pobrali trzycentymetrowy fragment skóry, który przewieziono do Krakowa. Tam w warunkach laboratoryjnych komórki zostały wyodrębnione i namnożone.

Przeszczep keratynocytów, czyli namnożonych podstawowych komórek naskórka u chłopca wykonano w pierwszej połowie maja. Była to pierwsza taka procedura przeprowadzona w szpitalu „Zdroje” w Szczecinie. Do tej pory tego typu zabiegi u dzieci były wykonywane w Krakowie.

– Do tego czasu, pokrycie ran oparzeniowych u Alana było możliwe dzięki jego tacie, który stał się dawcą rodzinnym własnej skóry z nóg. To nie jest przeszczep trwały, stanowi czasowe zabezpieczenie ran, ale dla życia pacjenta jest niezbędne – wyjaśnił dr Litewka.

Alan przeszedł 8 operacji, a leczenie jeszcze się nie zakończyło

Jak podkreślił lekarz prowadzący chłopca, Alan przeszedł już 8 operacji, ale leczenie nie jest jeszcze zakończone. Lekarze traktują jego rany oparzeniowe jako wygojone, ale w tej chwili dopiero dają kolejne powikłania głębokości oparzenia, czyli blizny i przykurcze. Lekarz dodał, że chłopca czekają jeszcze kolejne zabiegi, rehabilitacja oraz psychoterapia.

– Ważne, aby terapia była długofalowa i obejmowała całą rodzinę – przyznała pracująca z chłopcem psycholog Aleksandra Mikulka. Jak dodała, u Alana mogą pojawić się zmiany zachowania, lęk separacyjny, zaburzenia apetytu czy koszmary senne, dlatego tak ważna jest opieka psychologiczna.

Jak wspomina tragiczne zdarzenie matka chłopca Agnieszka Rekowska, „jeden z chłopców znalazł jakąś substancję za budynkiem. Zaczął tą substancję rozlewać, Alan stał najdalej. Niestety, płomienie sięgnęły właśnie mojego syna. Starszy syn, Fabian, zabrał Alana na pole, gasił go piaskiem. Już wtedy było wiadomo, że gdyby nie taka reakcja, szybka i mądra, Alan by się spalił” – dodała.

Środki na leczenie chłopca zbiera stowarzyszenie „Naszym Dzieciom”. W zbiórkę włączył się także prezydent RP Andrzej Duda z żoną, Agatą Kornhauser-Dudą.

Źródło: PAP

Przeczytaj także: Ponad 6 tys. zł za specjalne opatrunki. Resort Zdrowia sugeruje, by korzystać z tańszych zamienników

Przeczytaj bezpłatnie artykuł w czasopiśmie „Leczenie ran”:

Analiza czynników epidemiologicznych i wyników leczenia oparzeń u dzieci w materiale własnym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *